Do czego może doprowadzić śmierć własnej córki?

Recenzja filmu „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”

O filmie nic wcześniej nie słyszałem, ale to nie dlatego, że miał złą reklamę. To mnie wszelkie zwiastuny i plakaty jak na złość musiały omijać. Dopiero, gdy wszedł do stawki Oscarowej, postanowiłem zobaczyć, z czym miałbym do czynienia, idąc do kina. Zwiastun wbił mnie w fotel, dosłownie. Nie mogłem uwierzyć, że coś takiego właśnie zmierza na ekrany w naszym kraju. Idealne połączenie scen przesiąkniętych czarnym humorem z genialną muzyką zapewniło mi ogromną frajdę na blisko dwie minuty. Potem spojrzałem, kto jest reżyserem tego dzieła. Martin McDonagh – i wszystko jasne. To już w zupełności przekonało mnie, aby wybrać się jak najszybciej do kina. Wychodząc, uznałem, że jest to mój faworyt Oscarowy. Nie oglądając jeszcze reszty nominowanych filmów, zdania nie zmienię…

Fabuła nie jest zbyt skomplikowana. Przedstawia nam sytuację matki siedem miesięcy po utracie córki. Przejeżdżając przez mało urodzajny teren za miastem, skupia swą uwagę na trzech zaniedbanych i już od dawna nieużywanych billboardach. Postanawia to wykorzystać, więc kupuje je na najbliższy rok i umieszcza na nich trzy hasła skierowane do lokalnej policji, zarzucające jej brak zainteresowania się sprawą jej córki, która zginęła śmiercią okrutną i tragiczną. To wywołuje niesamowity szum w miasteczku i nadaje odpowiednie tempo akcji już do samego końca. Więcej zdradzić nie mogę i nie chcę, bo nie lubię psuć komukolwiek przyjemności z odbioru filmów.

Jesteście fanami twórczości braci Coen i Quentina Tarantino? Jeżeli tak, to to jest film dla Was. Obraz, który w zamierzeniu nie jest tylko komedią, ale głównie dramatem podszytym kryminałem potrafi rozbawić bardziej niż większość filmów tego gatunku z ostatnich lat. Może to zbyt pochopne słowa dla co niektórych, ale naprawdę tak jest. Dialogi są zabawne, momentami rozbrajające. Główna bohaterka, grana przez Frances McDormand, przez cały film jest wkurzona na wszystko i wszystkich; rzucając ciętymi ripostami, powodowała, że widzowie na sali skręcali się ze śmiechu. Policjant grany przez Sama Rockwella (swoją drogą dawno niewidzianego w wybitnej kreacji) jest genialnie przerysowany. To postać, której z początku nienawidzimy za bycie wstrętnym rasistą i homofobem, a poprzez obrót spraw zaczynamy mu współczuć i w końcu kibicować. Niesamowicie stworzona kreacja, godna Oscara (czuję to w kościach, że nagroda za najlepszą drugoplanową postać powędruje właśnie do niego). Mimo wszystko, nie tylko o śmiech w tym filmie chodzi. Dzieło Martina McDonagha jest jednym z najmocniejszych emocjonalnie i poruszających filmów w ostatnich latach.

Reżyser i jednocześnie scenarzysta opowiada o bólu, frustracji, żalu i bezsilności. Owszem, sprawa morderstwa córki głównej bohaterki czy tytułowe trzy billboardy są motorkiem napędowym dla fabuły, ale nie grają tutaj pierwszych skrzypiec. Bardzo ważne jest wybaczanie. Nie tylko innym, ale głównie samemu sobie. Większość bohaterów zmaga się ze swoimi demonami, ma wiele spraw do rozliczenia. Ich zachowania musimy wyczytywać sami, scenariusz nie podaje nam niczego na tacy, nic nie jest tłumaczone łopatologicznie, i myślę, że właśnie to stanowi siłę i piękno tego obrazu. McDonagh jako twórca daje z siebie wszystko, aby film był prawdziwy. Tu nie ma ani jednej zbędnej sceny. Aktorzy dzięki niemu grają jak z nut, a wszystko pięknie przeplata swojski klimat amerykańskiej prowincji. Jest to po prostu dzieło kompletne, w 100% wyglądające tak, jak powinno. Cieszy również fakt, że po dwóch dobrych, ale nie wybitnych filmach, reżyser wrócił z takim „konkretem”, że to mu na pewno otworzy drogę do pierwszej ligi w Hollywood, a on z tej okazji skorzysta, nie wątpię.

Mamy początek roku, a dla mnie jest to już najlepszy film 2018. Czy to się zmieni? Nie wiadomo. Przed nami jeszcze 10 miesięcy, ale wolałbym, żeby tak zostało. Nikt jeszcze tak subtelnie i przejmująco nie pokazał tej bezsilnej wściekłości i narastającej frustracji, łącznie z idealnie podsumowującym ten cały motyw finałem. Brawo!

10/10

Jak podobał ci się ten tekst?
[Głosów:1    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *