Sonet

Bywałem smutny, miałem w sercu sztylet. 
Raz płakałem, raz się radowałem. 
Czasami rozumiałem, że niewłaściwe listy pisałem 
I zrozumiałem, że próbowałem założyć niewłaściwy sygnet. 
 
Odważyłem się wyjść na słońce w deszczową pogodę, 
Ale spotkała mnie sroga wichura  
Dla takich osób jestem jak szachowa figura, 
 Więc z tymi ludźmi dalej nie powiodę.
  
     Ale dzięki wam, przyjaciele, odrodziłem się z popiołów. 
Wstałem z spalonej ziemi.  
Za to będziecie mieli miejsce wśród aniołów.
 
  Nie zapomnę nigdy waszego uczynku  
za to was szanuję. 
Pozwoliliście pozbyć się tego balastu.

Jak podobał ci się ten tekst?
[Głosów:1    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *